Aktualności
Nowoczesny kompleks sportowy na terenach Radomiaka może powstać pod warunkiem, że znajdzie się inwestor, który go wybuduje. Miasto ma tereny, ale nie ma pieniędzy, żeby zainwestować je w sportową infrastrukturę. Dlatego chce pozyskać inwestora w ramach tzw. partnerstwa publiczno - prywatnego. Inwestora, który wyłoży pieniądze, a miasto przez kilkadziesiąt lat będzie te nakłady spłacać. Opozycja na pomysły władz patrzy sceptycznie, twierdząc, że to gra przedwyborcza. A my sprawdzaliśmy przy okazji, jak partnerstwo publiczno – prywatne wychodzi w Polsce. W ubiegłym roku władze Radomia zatrudniły firmę, która miała przygotować dokumenty pozwalające na wybudowanie w Radomiu obiektu sportowego w ramach partnerstwa publiczno - prywatnego. Dokumenty już są, pozostaje jedynie znaleźć inwestora, który na początek wyłoży 220 milionów złotych. Stadion miałby powstać na terenach Radomiaka. – Myślę, że w najbliższym czasie będziemy musieli się porozmawiać na ten temat i podjąć ważną na najbliższych kilkadziesiąt lat decyzję dla naszego miasta – mówi prezydent Andrzej Kosztowniak. – Ja co do tego pomysłu jestem przekonany – dodaje. Kilka dni temu w Radomiu byli przedstawiciele firmy, która przygotowała dokumenty. Przekonywali m.in. radnych do większego zainteresowania się partnerstwem publiczno - prywatnym. Jak mówili, w ubiegłym roku w ramach partnerstwa ogłoszono 41 postępowań, które zakończyły się jak na razie podpisaniem 2 umów. Szczecin jest jednym z miast, którego władze chcą budować infrastrukturę sportowo-rekreacyjną w oparciu o partnerstwo publiczno - prywatne. Jeden projekt to budowa parku wodnego, drugi – podobnie jak w Radomiu, budowa stadionu piłkarskiego. Jak poinformował nas Piotr Landowski, rzecznik prezydenta Szczecina, pod koniec marca zostanie zorganizowane w forum dla inwestorów, którego celem będzie zachęcenie do inwestowania w sportową infrastrukturę pomorskiego miasta. Radom również jest gotowy, by wykonać kolejne kroki na drodze do powstania nowoczesnego stadionu. Ale najpierw prezydent chciałby przeprowadzić szeroką dyskusję na temat budowy stadionu w gronie radnych i mieszkańców miasta. Tymczasem opozycja już nie ma złudzeń. – Dla mnie podjęcie tego tematu po trzech latach milczenia to gra przedwyborcza – twierdzi Wiesław Wędzonka radny PO. Potencjalny inwestor ma wyłożyć 220 milionów, które przez 25 lat miałoby spłacać miasto. – Na tę inwestycję należy patrzeć poprzez spłatę zaciągniętych zobowiązań. Przez 25 lat będziemy musieli spłacić około 500 milionów złotych – mówi Wędzonka. Dlatego lepiej zdaniem radnego wstrzymać się teraz z podejmowaniem tak ważnych z punktu widzenia budżetu miasta decyzji. Na problemy budżetu zwraca uwagę także inny radny. – Obecnie w budżecie miasta nie ma tak dużych pieniędzy. Zadłużenie na poziomie kilkuset milionów sprawia, że funduszy potrzebnych na spłatę inwestora, który wybuduje stadion może zabraknąć. Radni przypominają także o innych wcześniejszych pomysłach, na które były już nawet pieniądze, a które mimo to nie zostały zrealizowane. A póki co sportowcy, żeby rozgrywać mecze ligowe muszą korzystać z wiekowego już boiska na Struga i niewiele młodszej hali przy ulicy Narutowicza. I do tej pory nigdzie w Polsce nie zrealizowano w ramach partnerstwa publiczno – prywatnego żadnej inwestycji.






























