Aktualności
Po dwóch latach zakończył się proces 28 byłych funkcjonariuszy ZOMO z Lublina, oskarżonych o znęcanie się nad zatrzymanymi podczas radomskiego czerwca'76. Sąd umorzył sprawę ze względu na przedawnienie. W ciągu dwóch lat trwania procesu odbyło się kilkanaście posiedzeń sądowych, przesłuchano około 60 świadków. Na ławie oskarżonych w sali Sądu Okręgowego w Radomiu, zasiadło dziś 24 byłych funkcjonariuszy ZOMO-Lublin. Dwóch oskarżonych było reprezentowanych przez pełnomocników. Akt oskarżenia dotyczył 28 osób. Jednak jedna osoba zmarła, a druga ze względu na toczące się wobec niej inne postępowanie została wyłączona z tej sprawy. Oskarżeni byli o to, że w nocy z 24 na 25 czerwca 1976 roku znęcali się fizycznie i psychicznie nad zatrzymanymi podczas radomskiego protestu i konwojowanymi potem do Szydłowca. Wszyscy, którzy zasiedli na ławie oskarżonych domagali się uniewinnienia.
Prokurator Andrzej Wojtyś z radomskiej delegatury Instytutu Pamięci Narodowej domagał się dla oskarżonych kary 2 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Sędzia zdecydowała jednak o umorzeniu sprawy. - Jak uzasadniała sędzia Agnieszka Chaciej Głowacka - ta sprawa przedawniła się w 1995 roku.
Takie same wyroki zapadały ostatnio w podobnych sprawach w Sądzie Okręgowym w Krakowie. O przedawnianie zbrodni komunistycznych krakowski sąd pytał nawet Trybunał Konstytucyjny. Potem jednak pytanie wycofał i zdecydował o umorzeniu sprawy.
Koszty sądowe procesu prowadzonego w radomskim Sądzie Okręgowym, a także koszty adwokata wynajętego przez jednego z oskarżonych pokryje - zgodnie z wyrokiem - Skarb Państwa. Proces w sprawie byłych funkcjonariuszy ZOMO rozpoczął się w 2008 roku. Od tego czasu w sądzie w Radomiu odbyło się 14 posiedzeń. Przesłuchano około 60 świadków. - Umorzenie oznacza, że sprawę trzeba traktować tak jakby jej nie było - tłumaczy sędzia Agnieszka Chaciej-Głowacka. - Taki wyrok może powodować u niektórych odczucia bezcelowości prowadzonego postępowania - dodaje. - Zdaniem sądu ten proces był celowy. Odbił się szerokim echem w społeczeństwie. Relacjonowały go media. Udało się ustalić także kilka nowych faktów historycznych - argumentuje sędzia.
Dzisiejszy wyrok nie jest prawomocny. Prokurator może odwołać się do sądu apelacyjnego. Ale na razie Andrzej Wojtyś nie chciał wypowiadać się na ten temat.






























