Aktualności
Ci, którzy stawiali na "Wesele" czy "Pana Tadeusza" mogą byc zawiedzeni. Na dzisiejszym egzaminie maturalnym z języka polskiego był "Świętoszek" Moliera i "Zdążyć przed panem Bogiem" Hanny Krall. Jedni z egzaminu wychodzili bardziej inni - mniej zadowoleni. Stresu przed polskim było sporo, ale jeszcze więcej nerwów jest przed jutrzejszą matematyką, którą od tego roku wszyscy muszą zdawać obowiązkowo.Niektórzy z egzaminu maturalnego z języka polskiego wychodzili nawet godzinę przed planowanym zakończeniem. Zdania na temat poziomu trudności matury z polskiego były podzielone. - Nie było trudno. Obawiałam się lektur, ale był "Świętoszek" i "Zdążyć przed Panem Bogiem", więc każdy powinien sobie jakoś poradzić - twierdzi Iwona Szymańska, maturzystka z LO im. Stanisława Staszica.
Każdy sobie zapewne poradził. Jakoś. Choć dla niektórych zdających te lektury były niemałym zaskoczeniem. - Byłem przygotowany na inne tematy, na przykład z "Wesela" czy z "Pana Tadeusza". Ale nie ma tragedii. Poszło mi całkiem nieźle - mówi Wojciech Puchalski. - Ja jestem bardzo zadowolona bo obie lektury mam na maturze ustnej i dobrze znam treść tych książek - dodaje Kasia Wiśniewska. Ale gorzej - zdaniem Kasi - było z częścią pierwszą egazminu, w której należało odpowiedzieć na pytania dotyczące podanego tekstu. - Temat bardzo trudny. Tekst o tym, czy internet jest śmietnikiem, czy bazą kulturową. Nie wszystkie pytania dotyczyły tekstu – mówi Kasia. Ale podobnie jak w przypadku wypracowania opinie o tym zadaniu były podzielone. - Obcujemy z internetem na co dzień. Więc łatwo było odpowiadać na pytania dotyczące tekstu o takiej tematyce - mówi Marta Czarnecka.
Po maturze można było coś zjeść, czegoś się napić. Kanapki i napoje cieszyły się dużym powodzeniem. A dla niektórych to był dopiero początek. Bo w tym roku każdy uczeń najpierw zdaje egzamin na poziomie podstawowym. Ci, którzy zdecydowali się na poziom rozszerzony pisali także w dniu dzisiejszym, ale dwie godziny po egzaminie podstawowym. Te same zasady będą obowiązywały także podczas egzaminu jutrzejszego i matury z języka obcego. W liceum im. Stanisława Staszica na poziom rozszerzony z polskiego zdecydowały się tylko 3 osoby. - Ja wszystko zdaję na poziomie podstawowym. Nie rzucam się na głęboką wodę - mówi Krzysztof Głogowski.
Tym bardziej, że jutro matura z matematyki. W tym roku, po raz pierwszy od wielu lat obowiązkowo dla wszystkich. - Jutro matematyka. Jutro będzie pogrom – obawia się Wojciech Puchalski. Wielu jego kolegów w nieco łagodniejszym, ale jednak podobnym tonie wypowiada się na temat jutrzejszego egzaminu. - Na pewno nie pójdzie mi tak dobrze jak dziś. Jestem humanistką - mówi Iwona Szymańska.
Nie powinno być tak źle - uspokajają nauczyciele. - Jeśli ktoś systematycznie pracował, to nie ma czego się bać. Każdy powinien poradzić sobie z zadaniami na poziomie podstawowym - przekonuje Elżbieta Bocheńska, nauczycielka matematyki i dyrektorka XI LO im. S. Staszica.
A po matematyce jeszcze "tylko" egzamin z języka obcego i przedmiotów wybranych. Później - matura ustna. No i czekanie na wyniki. A te będą znane 30 czerwca.






























