Aktualności
Nie oddamy pani – skandowali przed Publiczną Szkołą Podstawową numer 25 zapłakani uczniowie. Oburzeni byli też rodzice. Chodzi o wychowawczynię piątej klasy, która dostała wypowiedzenie z pracy. Rodzice napisali do dyrekcji szkoły petycję o przywrócenie pedagoga i mówią, że jeśli wuefistka nie wróci, zabiorą dzieci z tej placówki. Dyrekcja twierdzi z kolei, że działa zgodnie z prawem. Pedagogów jest za dużo, bo ze względu na niż demograficzny spadła ilość dzieci w szkole, a inni nauczyciele w-fu są chronieni prawem. Dlatego wypadło właśnie na tę panią. Chodzi o nauczycielkę wychowania fizycznego, która do tej pory była wychowawczynią klasy. W tej szkole przepracowała jedenaście lat.
- Dowiedzieliśmy się, że wychowawczyni dostała wypowiedzenie z pracy. Nasze dzieci będą w tej szkole ostatni rok. Ta pani to osoba, która dla naszych dzieci jest jak matka i my stanowczo protestujemy, bo nasze dzieci sobie nie poradzą – uważa Lucyna Sumik, mam ucznia.
Rodzice wspólnie z dziećmi pikietowali przez kilka godzin przed budynkiem szkoły.
- Jesteśmy zrozpaczeni jako rodzice. Uważamy, że to krzywda dla naszych dzieci i dla nas - dodaje Bożena Warchoł, rodzic.
Rodzice grożą, że jeśli nauczycielka nie zostanie przywrócona do pracy to zabiorą swoje dzieci do innych szkół.
Nad zwolnieniem wuefistki ubolewa też sama dyrektorka szkoły, Beata Jóźwicka, bo jak twierdzi, to jest dobry nauczyciel. Ale jak przekonuje nie miała innego wyjścia. Dzieci jest coraz mniej, więc potrzeba mniej nauczycieli.
- Z przykrością musiałam wręczyć wypowiedzenie pani uczącej WF-u. W naszej szkole jest taka sytuacja, że jeden nauczyciel jest chroniony przez związek zawodowy, jeden jest chroniony, bo jest w ciąży i jest nauczyciel chroniony, bo został społecznym inspektorem pracy. Wszystko odbyło się zgodnie z prawem – wyjaśnia Beata Jóźwicka, dyrektor PSP nr 25 w Radomiu.
Dyrektor Jóźwicka musiała także wręczyć wypowiedzenie nauczycielowi dzieci z oddziału przedszkolnego. Inni pedagodzy mają mniej niż do tej pory godzin. Wszystko przez niż demograficzny.
- Z roku na rok jest spadek oddziałów więc podejrzewam, że sytuacja w przyszłym roku będzie jeszcze gorsza – dodaje dyrektor Jóźwicka.
Jak mówi odpowiedzialny za oświatę wiceprezydent Radomia, Ryszard Fałek, protest rodziców nie przyniesie skutku.
- Jeśli dyrektor postąpiła zgodnie z literą prawa to nie ma żadnego odwrotu. Tylko ona ma do tego kompetencje. Jeśli łamie prawo to sąd przywróci nauczyciela, ale nie podejrzewam tego. Znam panią dyrektor i jestem przekonany, że przestrzega prawa - mówi Ryszard Fałek, wiceprezydent Radomia.
Dyrektor Beata Jóźwicka zapewnia, że petycję rodziców przekaże władzom miasta. Ale szansa na przywrócenie nauczycielki do pracy jest nikła.






























