Aktualności
Betonowe dna, wystające metalowe pręty, zanieczyszczona, szkodliwa dla ludzi woda. Straż Miejska kontroluje dzikie, niebezpieczne kąpieliska na terenie Radomia, z których w okresie wakacji bardzo często korzystają dzieci i młodzież. Przy tych zbiornikach nie ma ratownika, który mógłby pomóc w przypadku zagrożenia czyjegoś życia. Strażnicy apelują do rodziców, aby sprawdzali jak i gdzie ich pociechy spędzają wolny czas.Strażnicy Miejscy zaczęli już kontrole dzikich, niebezpiecznych kąpielisk na terenie miasta. Sprawdzają, czy z tych niestrzeżonych akwenów nie korzystają nieletni.
- Są to zbiorniki o niesprawdzonych dnach, niejednokrotnie wystają z nich elementy konstrukcji betonowych bądź stalowych. Ponadto woda w nich nie jest przebadana pod kątem obecności drobnoustrojów, które również są szkodliwe dla człowieka – mówi Rafał Gwozdowski, rzecznik Straży Miejskiej w Radomiu.
Za kąpiel w miejscu, gdzie jest to zabronione strażnik może nałożyć mandat w wysokości do dwustu pięćdziesięciu złotych. Na terenie Radomia tylko zalew na Borkach jest akwenem dopuszczonym do kąpieli. Strażnicy apelują przede wszystkim do rodziców, by ci kontrolowali swoje dzieci. Warto sprawdzić, gdzie dzieci spędzają wolny czas.
- Niebezpieczne kąpieliska znajdujące się na terenie Radomia mieszczą się: w Kosowie, przy ulicy Rataja, Energetyków, Potkańskiego i na Potkanowie – wylicza rzecznik Gwozdowski.
Strażnicy docierają także na półkolonie i tam informują dzieci i młodzież o ewentualnych konsekwencjach kąpieli w miejscach niedozwolonych. W ciągu sześciu miesięcy bieżącego roku woda pochłonęła już blisko dwadzieścia osób na terenie Mazowsza. W samym Radomiu utonęły trzy osoby.






























