Aktualności
Od 1 stycznia 2011 roku w naszym mieście rozpocznie działalność Miejski Urząd Pracy. Starosta radomski wypowiedział miastu umowę o współpracy, dotyczącą obsługi bezrobotnych mieszkańców Radomia w Powiatowym Urzędzie przy ulicy Łukasika. Jak tłumaczy starosta, to przede wszystkim dlatego, że magistrat nie chce partycypować w kosztach remontu siedziby pośredniaka. Jak tłumaczą władze miasta, starostwo dostawało tyle pieniędzy na funkcjonowanie urzędu, ile chciało. Kilka dni temu starosta przysłał do władz miasta pismo wypowiadające umowę o współpracy pomiędzy starostwem a magistratem. Chodzi o obsługę bezrobotnych mieszkańców Radomia w Powiatowym Urzędzie Pracy.
- Starosta twierdzi, że w obecnej sytuacji nie są w stanie obsługiwać bezrobotnych z terenu miasta. Nie pozwalają im na to warunki lokalowe. Szanujemy decyzję starosty, dlatego też w ciągu najbliższych dni powołamy pełnomocnika do spraw budowy urzędu pracy w Radomiu – mówi Rafał Czajkowski, sekretarz miasta.
Ale to tylko jeden z powodów. Starosta tę decyzję tłumaczy nieco inaczej.
- Od 2007 roku mięliśmy problemy z władzami miasta w porozumieniu się w sprawie finansowania Urzędu Pracy. Miasto uwzględniało tylko wydatki bieżące, natomiast nie uwzględniało wydatków inwestycyjnych – tłumaczy Tadeusz Osiński, starosta radomski.
Czyli kosztów remontu budynku czy utworzenia Centrum Aktywności Zawodowej, które kosztowało 1, 5 miliona złotych. Bezrobotni obsługiwani w pośredniaku przy ulicy Łukasika to głównie mieszkańcy Radomia. Beneficjenci urzędu to blisko 20 tysięcy radomian i tylko ponad 6 tysięcy mieszkańców powiatu. Jak tłumaczy sekretarz Czajkowski, z przekazywanej miastu z ministerstwa finansów subwencji, starostwo co roku otrzymywało na prowadzenie urzędu taką kwotę, jaką chciało.
- W tym roku subwencja wyniosła ponad 5 milionów złotych. Starosta zwrócił się o ponad 4 miliony 800 tysięcy i taką kwotę z miasta otrzymał – mówi sekretarz.
Jak dodaje Rafał Czajkowski, w latach 2007 – 2009 starostwo dostawało od miasta więcej pieniędzy niż wynosiła kwota subwencji.
- Miastu z tegorocznej subwencji na walkę z bezrobociem zostało jeszcze około 450 tysięcy złotych. Mimo to nie pomogli nam w inwestycjach, choć prosiliśmy, aby pieniądze z ministerstwa przekazywali nam w całości – wyjaśnia starosta Osiński.
Ale jak tłumaczy sekretarz, subwencja to nie dotacja celowa. 450 tysięcy złotych ze środków z ministerstwa miasto przeznaczyło na wkład własny w projekcie dotyczącym zwalczania bezrobocia realizowanym przez MOPS.






























