Aktualności
- Nie zaglądamy starostwu do kieszeni i dziwi nas fakt, że starostwo zagląda do kieszeni gminy – mówi sekretarz Rafał Czajkowski. Spór o pieniądze trwa. Starosta po raz kolejny tłumaczy decyzję o zerwaniu porozumienia z magistratem na mocy którego Powiatowy Urząd Pracy obsługiwał bezrobotnych z terenu Radomia. Miasto nie przekazywało nam odpowiedniej ilości środków potrzebnych do funkcjonowania pośredniaka – mówi Tadeusz Osiński.Starostwo powiatowe zerwało porozumienie z miastem z powodu rozliczeń finansowych. Jak mówi starosta, magistrat przekazywał na obsługę bezrobotnych mniej pieniędzy niż powinien.
- Miasto dostawało informację, ile środków powinno zabezpieczyć w budżecie. Ale kiedy był uchwalany budżet miasto zabezpieczało środki dużo mniejsze, niż podawaliśmy na etapie tworzenia budżetu – mówi Tadeusz Osiński, starosta radomski.
Później odbywały się negocjacje dotyczące funduszy i podpisywano porozumienie. Ale nie w styczniu – jak powinno być, a dopiero w marcu lub kwietniu.
- Za negocjacje odpowiada pani Anna Kwiecień, która z jednej strony jest przedstawicielem miasta, ale również jest przewodniczącą powiatowej rady zatrudnienia. Nigdy do nas nie dotarły informacje, że te negocjacje źle odbywały się. Nigdy nie było żadnych uwag – tłumaczy Rafał Czajkowski, sekretarz miasta.
Starosta ma też pretensje o to, że magistrat nie chciał przekazywać informacji o wysokości subwencji, którą miasto dostawało z ministerstwa finansów na walkę z bezrobociem.
Kolejna sprawa to kwestia współfinansowania remontów i inwestycji przeprowadzanych w pośredniaku. Koszty - jak mówi dyrektor Bakuła, powinny być dzielone po równo pomiędzy miastem i starostwem.
- Nasi partnerzy z miasta od początku nie chcieli słyszeć o remontach, zakupach i o inwestycjach, bo tak sobie wymyślili - mówi Józef Bakuła, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Radomiu.
Koszty funkcjonowania urzędu należy dzielić proporcjonalnie do liczby mieszkańców według stanu na koniec roku poprzedzającego rok budżetowy. A miasto w ten sposób tego nie robiło. I to zdaniem Józefa Bakuły także było niezgodne z ustawą o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy.
- Jeżeli było to łamaniem prawa, to obowiązkiem pana dyrektora powinno być złożenie doniesienia do odpowiednich służb. Kwota subwencji przez lata była kwotą do której miasto dokładało znaczące środki – wyjaśnia Czajkowski.
Jak dodaje czasami było to nawet 500 tysięcy. Jednak, jak mówi Bakuła, miasto powinno przekazywać 60% kosztów utrzymania pośredniaka.
- W 2006 miasto przekazało 57%, w 2007 – 49%, w 2008 – 54%, a w 2009 – 53% ogólnych kosztów funkcjonowania urzędu, a powinno przekazać nieco ponad 60%, bo taka jest w dalszym ciągu proporcja – wylicza dyrektor Bakuła.
O szczegółach zerwania porozumienia mowa będzie na najbliższej poniedziałkowej nadzwyczajnej sesji Rady Miasta. Wówczas powinna też zapaść decyzja o utworzeniu Miejskiego Urzędu Pracy. Ma on rozpocząć działalność od 1 stycznia 2011 roku.






























