Aktualności
Były komendant Straży Miejskiej nie zgadza się z wypowiedzeniem umowy o pracę, które otrzymał od prezydenta miasta. Będzie domagał się sprawiedliwości w sądzie pracy. Jednocześnie Kazimierz Czachor zabiega o spotkanie z radnymi podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej, gdzie chce ujawnić bulwersujące – jego zdaniem – informacje dotyczące prezydenta Radomia. Jeśli sesji nie będzie o wszystkim dowie się opinia publiczna.Albo radni zwołają nadzwyczajną sesję Rady Miejskiej, podczas której zapoznają się ze stanowiskiem i z informacjami, które zgromadził były komendant Straży Miejskiej Kazimierz Czachor, albo za dwa tygodnie opinia publiczna dowie się o bulwersujących sytuacjach z udziałem prezydenta miasta Andrzeja Kosztowniaka. – Myślę, że cała sytuacja musi być przedyskutowana – mówi Kazimierz Czachor. Były komendant, który w piątek stracił stanowisko, nie zgadza się z uzasadnieniem wypowiedzenia umowy o pracę. Wskazuje w nim na błędy i uchybienia. Dziś w tej sprawie zwołał konferencję prasową przed Urzędem Miejskim na ulicy Moniuszki. Powoływał się m.in. na zapisy ustawy o strażach miejskich z 2009 roku. Jego zdaniem na podstawie tych zapisów prezydent powinien wręczyć mu umowę o pracę. Prezydent jednak dodatkowej umowy byłemu komendantowi nie dał, ponieważ zatrudnił go na stanowisku szefa straży na podstawie powołania na czas nieokreślony. To powołanie – zdaniem władz miejskich – było jednocześnie umową o pracę. Z dniem 20 sierpnia prezydent odwołał Kazimierza Czachora ze stanowiska komendanta i jednocześnie wypowiedział stosunek pracy zawarty z dniem 5 września 2007 roku – można przeczytać w uzasadnieniu. Czachorowi przysługuje miesięczny okres wypowiedzenia, chociaż on sam twierdzi, że obowiązuje go trzymiesięczny okres. Prezydent zwolnił go z obowiązku świadczenia pracy. Kazimierz Czachor zapowiedział, że w piątek odwoła się od decyzji prezydenta i złoży pozew w sądzie pracy.






























