Aktualności
Paweł Stępień zwolniony dyscyplinarnie w kwietniu tego roku z funkcji wiceprezesa spółki Administrator domaga się przeprosin od prezydenta Radomia Andrzeja Kosztowniaka, który posądził Stępnia o szantażowanie władz miejskich. Zdaniem Stępnia Kosztowniak nie miał podstaw do jego zwolnienia. Paweł Stępień został zwolniony bo – jak wtedy tłumaczył Urząd Miasta - zataił istotne informacje. Te istotne informacje, to to, że został złapany przez policję na jeździe po pijanemu i pozbawiony prawa jazdy. Mimo braku prawa jazdy nadal z kasy spółki Administrator pobierał ryczałt na samochód. Ogółem miał w ten sposób wyłudzić kilka tysięcy złotych. Na tej podstawie Stępień 30 kwietnia został zwolniony dyscyplinarnie. Wtedy Paweł Stępień przekazał prezydentowi teczkę z materiałami, które rzekomo miały mówić o nieprawidłowościach w Administratorze. Prezydent uznał, że to próba szantażu i złożył zawiadomienie do prokuratury.
Teraz Stępień domaga się od prezydenta Radomia publicznych przeprosin oraz dodatkowo upublicznienia pełnego materiału, który mu wtedy przekazał. Jak pisze Stępień w liście otwartym, który trafił m.in. do miejskich spółek i redakcji mediów: Pan [prezydent – dop. red.] uznał to za szantaż, natomiast prokurator uznał to za działanie na szkodę spółki i wszczął śledztwo z art. 585 §1 kodeksu spółek handlowych”. Stępień w swoim liście dowodzi także, że słowa wypowiedziane przez Andrzeja Kosztowniaka za pośrednictwem blogu, gdzie napisał m.in. o szantażowaniu go i zawiadomieniu o popełnieniu przestępstwa doprowadziły do – tu cytat – śmierci cywilnej w tym mieście. Według Stępnia prezydent złamał jego karierę zawodową zwalniając dyscyplinarnie za pośrednictwem Rady Nadzorczej z funkcji wiceprezesa Administratora. Chociaż, jak przypomina Stępień, dwa dni przed zwolnieniem, ta sama rada nadzorcza rekomendowała udzielenie Stępniowi absolutorium za 2009 rok i wypłatę nagrody rocznej.
Teraz Stępień chce zawarcia przed sądem pracy ugody oraz usunięcia wpisu z bloga Andrzeja Kosztowniaka. Stępień przytacza decyzję prokuratury dotyczącą umorzenia postępowania w sprawie wyłudzenia przez niego ryczałtu na benzynę. Prokuratura uznała, że ten czyn nie nosi znamion czynu zabronionego. Ale – jak zauważa Karol Frieman, prezes Administratora, Stępień nie dodał, że ta sprawa jeszcze się nie zakończyła, ponieważ władze Administratora złożyły zażalenie na decyzję prokuratury.






























