Aktualności
Intensywne deszcze spowodowały zalania domów, budynków gospodarczych, piwnic i garaży. Na klatkach schodowych na Ustroniu woda lała się przez wszystkie piętra. W wielu budynkach poprzeciekały dachy – są też takie mieszkania, gdzie odpadł sufit. Woda zalała też drogi w mieście. MZDiK wyłączył z użytkowania ulicę Maratońską na odcinku między ulicami Dębową i Bulwarową. Przez obie jezdnie Maratońskiej przelewa się woda z rzeki Mlecznej.Mleczna wylała w środę wieczorem. Woda wdarła się na ulicę Maratońską. Zalane są okoliczne posesje – domy i firmy. Strażacy od wtorku pracują bez przerwy. Nie wszędzie są w stanie od razu przyjechać z pomocą. Liczba zgłoszeń wciąż rośnie.
- 31 sierpnia mieliśmy 29 zgłoszeń. 1 września – 96. Wszystkich interwencji nie zdołaliśmy podjąć od razu. W dniu dzisiejszym do godziny 10 już było 45 zgłoszeń - wylicza st. bryg. Krzysztof Styczeń, zastępca komendanta PSP w Radomiu.
W czwartek rano z ruchu wyłączono jedną jezdnię ulicy Maratońskiej. Ale już popołudniu woda przelała się na całą ulicę. MZDiK zamknął drogę. Zmienionymi trasami kursują autobusy linii 8 i 12.
Ulewne deszcze zalały też między innymi ulicę Młodzianowską na skrzyżowaniu z Tartaczną i 1905 Roku z Tytoniową.
- Na ulicy Owalnej, gdzie znajduje się dom weselny, po raz kolejny zalało całe podwórko. Tam będziemy musieli przekopać ulicę żeby tę wodę spuścić – mówi komendant Styczeń.
Nie ma osiedla, na którym deszcze nie wyrządziłyby szkód. Na Ustroniu w bloku na ulicy Plcowej woda spływała po klatce schodowej przez wszystkie piętra. Zalane klatki zgłaszali nam mieszkańcy bloku przy na ulicy Marii Curie – Skłodowskiej. W mieszkaniu pani Jadwigi w bloku przy ulicy 25 Czerwca po majowych ulewach odpadł kawałek sufitu w pokoju. Do tej pory pomimo próśb nie dostała żadnej pomocy. Ostatnie deszcze pogorszyły sytuację. Woda cieknie i w kuchni i w pokoju.
- Woda płynie po ścianach. Wszystko w domu mam zniszczone, śmierdzące i brudne. Nie da się tu mieszkać. Śpię u sąsiadki. Do kuzynki chodzę jeść – opowiada Jadwiga Wojtyniak.
Pani Jadwiga prosiła o pomoc i w magistracie i w Administratorze i w Miejskim Zarządzie Lokalami. Bez skutku.
- Chciałam gdzieś schować rzeczy w suche miejsce. Nic nie ma dla mnie. Kierownik mi powiedział, że mogę mieszkać w domu samotnej matki, ale tam się nie nadaję, bo mam meldunek – dodaje pani Jadwiga.
Podobnie jest w innych mieszkaniach tego budynku. Jak informuje Karol Frieman, prezes RTBS Administrator, w bloku będzie wymieniany dach. Wyłoniono już wykonawcę. Prace mają potrwać do końca listopada.






























